orzel
nckLogo
   
       
11/11=NIEPODLEGŁOŚĆ..
   
   

O radości z niepodległości


Historie przedstawione w antologii „11/11 = Niepodległość” dotyczą wielu momentów naszych burzliwych i arcyciekawych dziejów. Mamy tu przegląd różnych wydarzeń od powstania styczniowego, aż do czasów stanu wojennego i naszej współczesności. Z pozoru są one od siebie odległe, dotyczą zupełnie innych spraw i wydarzeń, lecz spina je jedna klamra - dążenie do wolności, poświęcenie się idei wolności. Są to opowieści o zarówno o postaciach, które doskonale znamy z kart podręczników historii, jak i o zwyczajnych ludziach, których los rzucił w wir historycznych wydarzeń. Bohaterowie tych rysunkowych opowieści dają świadectwo swoich czasów. Pokolenia naszych rodaków, zarówno tych „romantyków” którzy walczyli przeciwko tyranii, jak i tych „pozytywistów”, którzy, żeby użyć biblijnej frazy „przekuli miecze na lemiesze” ożywiają poczucie naszej narodowej dumy.

Wolny naród musi być

W historii „Doczekać świtu” przedstawiono działania jednej z powstańczych „partii” dowodzonej przez Józefa Oxińskiego. Przez prawie dwa lata tej zaciętej wojny partyzanckiej, Rosjanie mieli ogromną przewagę militarną, pomimo tego, działającemu w konspiracji Rządowi Narodowemu udało się rozszerzyć ruch powstańczy na cały obszar Polski i Litwy. Przez oddziały powstańcze przewinęło się ponad 120 tysięcy ochotników. Wielu wytrwałych dowódców, takich jak Oxiński, potrafiło zadawać oddziałom carskim dotkliwe straty, ale i to nie doprowadziło do oswobodzenia Polski. W czasach powstania styczniowego, walka Polaków o wolność miała dwa wymiary. kadrOprócz walki zbrojnej z zaborcami, powstańcy deklarowali się jako zwolennicy istotnych przemian społecznych. Ich wyrazem było pełne uwolnienie i uwłaszczenie chłopów. Polacy w owych czasach postrzegani byli jako awangarda ruchu rewolucyjnego, jako wielcy bojownicy przeciwko tyranii. „Za wolność naszą i waszą” – takie altruistyczne hasło widniało na powstańczych sztandarach. W szeregach powstańczych oddziałów służyli liczni cudzoziemcy – Włosi, Francuzi, Niemcy, dla których sprawa niepodległości Polski była ważna. Wśród tych obcokrajowców byli również Rosjanie, którzy przeciwstawiali się carskiemu uciskowi. Ryzykując znacznie więcej, dezerterowali i stawali po stronie Polaków. W tamtych czasach sprawa wolności Polski urosła do rangi ponadnarodowej. Józef Oxiński przeżył powstanie, jednak nie mógł już wrócić na teren zaboru rosyjskiego. Przez pewien czas studiował za granicą, potem wrócił do Galicji, gdzie mieszkał aż do śmierci. Wydał swoje wspomnienia z czasów powstania, które bardzo dobrze oddają ducha tamtych czasów.
Kolejna rysunkowa opowieść dotyczy „Łódzkiego Zygmunta” - ponad dwumetrowego dzwonu ufundowanego przez rzemieślników, który został poświęcony 23 czerwca 1911 roku i zawieszony w kościele Św. Stanisława. Wydarzenie to stało się wielką patriotyczną manifestacją, a sam dzwon szybko stał się dumą mieszkańców miasta. Trzy lata później wybucha pierwsza wojna światowa. Niemcy chcieli skonfiskować dzwon i przetopić go na armaty. Łodzianie dzień i noc pilnowali wejścia do wieży kościoła. Dochodziło do konfrontacji z uzbrojonymi żołnierzami. Niemcy ustąpili dopiero wtedy, kiedy dostali tyle kilogramów kruszcu, ile sam dzwon ważył. Dziś niestety nie możemy usłyszeć dźwięków „Łódzkiego Zygmunta”. Został on zrabowany przez hitlerowców. Dźwięk dzwonu informuje o sprawach ważnych. O tym jak istotną funkcję do niedawna pełniły dzwony, świadczy fakt, że zawsze starano się nadawać im imiona. Bardzo często okazuje się, że takie symbole, a ów łódzki dzwon był nim na pewno, sprawiają, że ludzkie społeczności jednoczą się i są zdolne do niewiarygodnych wprost wysiłków.

Droga do wolności

„Pociąg do wolności” przedstawia historię powrotu do Ojczyzny żołnierzy, których los rzucił aż na Syberię. Takich żołnierzy-tułaczy historia Polski notuje wielu, od słynnych legionów w czasach wojen napoleońskich poczynając. W czasie I wojny światowej na terenie Rosji znalazło się kilkadziesiąt tysięcy polskich żołnierzy. Wcieleni do armii austriackiej i niemieckiej, w wyniku wojny znaleźli się w rosyjskiej niewoli. Po jej zakończeniu nie wszyscy zdołali powrócić do Polski. Władzę w Rosji częściowo przejęli już „czerwoni”- zwolennicy partii bolszewickiej. Formowanie wojsk polskich na terenie Syberii rozpoczęło się w czerwcu 1918 roku. 25 stycznia 1919 roku decyzją generała Józefa Hallera – zwierzchnika Armii Polskiej we Francji – powstała 5 Dywizja Strzelców Polskich, nazywana powszechnie kadrDywizją Syberyjską. Przez wiele miesięcy żołnierze polscy zajmowali się ochroną szlaków transportowych, a w szczególności Kolei Transsyberyjskiej. Jednak jesienią 1919 roku, w trakcie zmasowanych ataków oddziałów bolszewickich dywizja została rozbita i część żołnierzy znalazła się w niewoli. Pozostałym udało się przedostać w kierunku Mongolii i przez Mandżurię dotarli na wybrzeże Morza Japońskiego. Stamtąd przy pomocy brytyjskiej floty po 3 miesiącach rejsu dostali się do Gdańska. Żołnierze Dywizji Syberyjskiej przebyli dosłownie pół świata aby wreszcie powrócić do swojego kraju i bronić go przed bolszewikami w 1920 r.
W gruncie rzeczy data 11 listopada 1918 r. nie wiąże się z wielkim wydarzeniem. Moment przyjazdu Józefa Piłsudskiego, który został zwolniony z niemieckiego więzienia i objęcie przez niego funkcji naczelnika powstającego państwa polskiego ma przede wszystkim wartość symboliczną. Polacy musieli jeszcze zdobyć się na ogromny wysiłek militarny i społeczny, aby cieszyć się niezależnym i w pełni niepodległym państwem. Zawiązująca się II Rzeczpospolita była w stanie wojny prawie ze wszystkimi sąsiadami. Nieuregulowane roszczenia terytorialne doprowadziły jeszcze do wielu konfliktów zbrojnych, z których Polacy wyszli zwycięsko. Data 11 listopada, to moment, w którym większość naszych rodaków uświadomiła sobie, że to, na co tak długo czekali, zaczyna się stawać rzeczywistością i trzeba aktywnie w tym uczestniczyć. Trzeba pamiętać o olbrzymich trudnościach, które ówcześni Polacy, będący do niedawna obywatelami trzech różnych państw, pokonywali. Warto podkreślić upór i dobrą wolę dużej części narodu, który spowodował, że wykorzystaliśmy ta wielką szansę, jaką los dał Polakom w tamtych pamiętnych latach.
II wojna światowa, bez wątpienia najbardziej tragiczny okres w historii naszego narodu, obfitowała w wydarzenia, kiedy to za pragnienie swobody bycia sobą, bycia Polakiem, trzeba było zapłacić bardzo konkretną cenę, cenę krwi. Zdobycie Monte Cassino urosło do rangi symbolu. Wysiłek żołnierzy gen. Andersa przeszedł do legendy - któż z nas nie zna pieśni „Czerwone maki” - a Polacy zyskali w oczach aliantów olbrzymie uznanie. Przed Polakami próbowano dwukrotnie zdobyć ten umocniony teren. Próby te skończyły się niepowodzeniem i ogromnymi stratami. Rysunkowa opowieść o tym wydarzeniu nosi tytuł „Wzgórze Anioła Śmierci”. Każdy kadr komiksu przypomina, że była to bardzo mordercza i zacięta bitwa.
Ludobójstwo jakiego doświadczyli nasi rodacy w trakcie okupacji niemieckiej jest kwestią ogólnie znaną, pomimo to bardzo trudno zrozumieć ogrom zła jaki dokonał się w miejscach takich jak Oświęcim czy Majdanek. W obozach koncentracyjnych proste świadectwo człowieczeństwa było bardzo dużym wyzwaniem. Heroizm dnia codziennego, który trudno jest zrozumieć z naszej perspektywy, decydował o przeżyciu .
W „Ucieczce z Auschwitz” możemy się dowiedzieć, o tych, którzy nie poddali się tej straszliwej machinie zagłady. Postacie takie jak Witolda Pilecki, który na ochotnika dostał się do obozu koncentracyjnego i stworzył w nim ruch oporu, są świadectwem, że nawet w tak skrajnie niesprzyjających warunkach można było skutecznie przeciwstawiać się terrorowi i poniżeniu. Pilecki to postać zupełnie wyjątkowa. Był cichociemnym, po ucieczce z Auschwitz ponownie zaangażował się w konspirację, uczestniczył w Powstaniu Warszawskim, potem wrócił do Polski aby prowadzić działalność konspiracyjną przeciwko nowemu wrogowi – Rosji sowieckiej, i będących na jej usługach polskim komunistom. Przypłacił to więzieniami, torturami, poniżającym procesem i śmiercią. Tragizm tej postaci wzmacnia fakt, że był to człowiek bardzo szlachetny, bezgraniczny idealista, człowiek honoru, którego poświęcenie dla sprawy niepodległości naszego kraju jest wprost niewiarygodne.
„W imieniu Rzeczypospolitej…” ukazuje dylematy ludzi, którym przypadł niewdzięczny los kata. Wyrok na zdrajcę jest rzeczą słuszną i sprawiedliwą ale jeśli dotyczy osoby, która z pozoru niczym nie różni się od innych, to może powodować, że w umysłach rodzą się wątpliwości w sens takich działań. Walka konspiracyjna była trudniejsza, bowiem bardziej obciążała psychicznie. Wielu ludzi, którzy nie byli zawodowymi wojskowymi, a mimo to ofiarnie angażowali się w działalność podziemną, zdawało sobie sprawę, że dywersja to w zasadzie bandytyzm dla Polski. Nikt nie znał dnia i godziny, wszystko było niepewne i takie dojmujące uczucie towarzyszyło tysiącom ludzi, którzy uczestniczyli w konspiracji. Wielu z nich nie wytrzymało tego napięcia, a bolesne doświadczenia tamtych lat na zawsze ukształtowały ich charaktery i psychikę.
Opowieść o „Drągalu”, który był jednym z owych „żołnierzy wyklętych” to gorzkie świadectwo o zbrodniczym aparacie władzy PRL. Kryjący się pod tym pseudonimem żołnierz AK i WiN-u Aleksander Młyński, który walczył w Powstaniu Warszawskim, miał pełne prawo cieszyć się upragnioną wolnością. Szybko jednak zorientował się, że nowy okupant jest straszniejszy i bardziej bezwzględny. Postaciom takim jak „Drągal” winniśmy poświęcić więcej uwagi, ze względu na to, że jeszcze do niedawna były one tematem tabu. Reżim komunistyczny skazał ich na zapomnienie, a jeśli jakimś cudem o nich wspominano, ty tylko w najczarniejszych barwach. Ogrom zniszczeń i ludobójstwo jakiego doświadczyli Polacy podczas niemieckiej okupacji sprawił, że ludzie byli wyczerpani i tylko niewielu najwytrwalszych stanęło do walki z komunizmem. Nowe władze, które były marionetkami w rękach Sowietów, za wszelką cenę starały się wyeliminować opozycję. Była to bardzo brutalna walka, i jak wszystkie wojny domowe, bardzo krwawa. Nasza wiedza o pierwszych latach powojennych jest mocno zniekształcona przez komunistyczną propagandę, która za wszelką cenę tuszowała swoje zbrodnie. Wielu prawdziwych bohaterów, ofiarnie walczących przeciwko Niemcom, zostało bezpodstawnie uwięzionych, torturowanych i mordowanych. W aktach spraw sądowych, w rubryce informującej o rodzaju przestępstwa nagminnie pojawiało się lakoniczne sformułowania: przynależność do AK, NSZ czy WiN. Przywrócenie tym postaciom należnego im miejsca w historii naszej Ojczyzny jest nie tylko naszym obowiązkiem ale i sprawą prostej uczciwości.
O innym, ale nie mniej ważnym rodzaju oporu wobec totalitaryzmów XX w., opowiada historia „Pewnego razu na Długiej”. Zdecydowana większość społeczeństwa pragnęła demokracji i poszanowania podstawowych praw człowieka, między innymi prawa własności czy do otwartego manifestowania poglądów. Za samą niechęć do nowej “ludowej” władzy zwyczajni, prości ludzie cierpieli wiele. Przedstawiony w opowieści sklep istnieje, pomimo, że zmieniają się czasy. Jego właściciel, czy to za czasów okupacji niemieckiej, czy już w komunizmie daje świadectwo swego przywiązania do wolności, chociaż kosztuje go to bardzo dużo. Historię kształtują też zwyczajni, prości ludzie, dla których patriotyzm bezpośrednio przekłada się na uczciwość i wierność własnym przekonaniom.

Po co wam wolność

„Dotyk śmierci” to zadziwiająca historia, która działa się zaledwie tylko minut, ale szybko stała się ikoną stanu wojennego. 31 sierpnia 1982 roku, w rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych, we Wrocławiu odbyła się wielka manifestacja społeczeństwa przeciwko władzy. Jedna z wielu, jakie odbywały się w okresie stanu wojennego. Po jednej stronie stanęli ludzie, którzy pragnęli zaprotestować przeciwko metodom stosowanym przez władze PRL, po drugiej zaś – zmasowane siły milicyjne wyposażone w ostrą amunicję, petardy, armatki wodne i wozy opancerzone. Jarosław Hyk, członek Solidarności Walczącej, podczas demonstracji został przejechany przez ciężarówkę ZOMO. Wypadek został przypadkowo sfilmowany, a zdjęcia kadrz tego zdarzenia obiegły wkrótce cały świat. Jarosław Hyk miał dużo szczęścia, bowiem przeżył ten wypadek. Lata osiemdziesiąte to nie tylko manifestacje. Ten kto miał okazję żyć w tamtym okresie, pamięta, że głównym problemem ówczesnych Polaków był kryzys ekonomiczny i brak jakichkolwiek nadziei na poprawę swej przyszłości. „Wolność, po co wam wolność, macie przecież telewizję” ten cytat z piosenki zespołu „Kult” dobrze oddaje atmosferę przygnębienia, która ogarnęła całe społeczeństwo przygniecione represjami stanu wojennego. Dla wielu ludzi, jednak taka sytuacja była nie do przyjęcia i to właśnie dzięki takiemu „buntowi” możemy dziś korzystać ze swobód demokracji.
„Kapliczka pamięci” to historia, która dzieje się obok nas, tym cenniejsza, że de facto nie ma jeszcze swojego zakończenia. Czasem pozostaje tylko pamiętać o tym wszystkim, co przez lata kształtowało nas i nasze otoczenie. Nawet w takich miejscach jak ulica Brzeska można zrobić coś dobrego dla sprawy. Przykład Magdaleny Gizy jest wielce wymowny, bo świadczy o tym, że aby zrobić coś ważnego nie trzeba być kimś bardzo ważnym i wpływowym. Ta młoda dziewczyna zaangażowała się w akcję ratowania praskich kapliczek. Ta bardzo szlachetna inicjatywa i ważna bo oddolna. Kto zna warszawską Pragę, wie że ulica Brzeska od dawna owiana była złą sławą. Magda, która tam mieszka postanowiła odnowić kapliczkę, która znajduje się na dziedzińcu jej kamienicy. Owa kapliczka została ufundowana przez matkę, której syn zginął w Powstaniu Warszawskim.

Najwyższy czas być dumnym

Jeden z najwybitniejszych intelektualistów pokolenia wojennego - Andrzej Trzebiński, stwierdził, że: „Historia ostatnich wieków zna tylko i wyłącznie odyseję polskiej słabości. Błąkanie się polskiej słabości, która cierpi, przeżywa niepokoje, tęskni – ale niczego nigdy nie może”. Te gorzkie, lecz bardzo prawdziwe słowa wypowiedział w roku 1943, w kolejnym roku okupacji, który jak się później okazało był dla niego ostatnim rokiem życia. Dzisiaj, dzięki wysiłkom wielu pokoleń możemy cieszyć się upragnioną wolnością. Historia Polski obfituje w wydarzenia wielkie i momenty wspaniałego poświęcenia. W ciągu ostatnich stuleci Polacy dali poznać się jako wielcy patrioci i wytrwali bojownicy o niepodległość. Z tego możemy być dumni, ale jest to jednocześnie wielkie wyzwanie. Postacie, których dotyczą przedstawione w antologii historie sprawę swojego zaangażowania w walkę o wolność traktowały bardzo poważnie. Każdy robił coś dla kraju, na miarę swoich możliwości. Często zapominamy, że nasz naród to nie tylko my, żyjący obecnie, ale ci, co byli przed nami, i ci co przyjdą po nas. To zobowiązuje. Według Platona, wolność jest istnieniem dobra, w którym dusza w celu własnego doskonalenia chce w sposób konieczny uczestniczyć. Należy podkreślić, że chodzi tu o czynne uczestniczenie, o angażowanie się, o dawanie z siebie. Dzisiaj przejawem patriotyzmu nie musi być przelewanie krwi, czasem wystarczy tylko pójść na wybory, prowadzić uczciwie interesy, płacić podatki, przestrzegać prawa czy przyznać się publicznie, że jest się dumnym z bycia Polakiem. I jeszcze pamięć, tak pamięć jest najważniejsza, obyśmy nigdy nie zapomnieli, że mamy obowiązek i zaszczyt cieszyć się naszą wolnością. Najciekawsze jest to, z czego tak rzadko zdajemy sobie sprawę, że nasza postawa wobec przeszłości i dziejowego dziedzictwa, kształtuje naszą rzeczywistość. Oby te obrazkowe historie przypominały nam o tym, że czas patriotów jeszcze się nie skończył. Obyśmy cieszyli się, z tych możliwości, które zostały nam dane, dzięki zaangażowaniu pokoleń naszych rodaków.

     

 

KUP

         
     
ZinLogo
mfkLogo
   
     
© 11/11=NIEPODLEGŁOŚĆ NCK 2007 Wszelkie prawa zastrzeżone